Marketing Newsroom to dwujęzyczny serwis o marketingu cyfrowym, w którym cały cykl redakcyjny – od przeglądu źródeł po publikację – prowadzi asystent AI działający według spisanych wcześniej zasad. Projekt wystartował 2 września 2026 roku w dwóch wersjach: marketingnewsroom.pl po polsku i marketingnewsroom.com po angielsku. To nasz własny serwis, a nie realizacja dla klienta, dlatego możemy pokazać go od środka: jak podzieliliśmy pracę między człowieka a model, jakie zasady ograniczają ryzyko i czego ten projekt uczy o automatyzacji treści.

Co robi AI, a co człowiek?

Podział jest prosty: człowiek pisze zasady, model je wykonuje. Instrukcja redakcyjna liczy około trzydziestu tysięcy znaków i opisuje cały proces – listę źródeł, próg trzech niezależnych relacji, sposób budowania tekstu, wymagania wobec zdjęć, komplet pól SEO i format raportu z przebiegu. Model nie decyduje o tym, co jest dozwolone. Decyduje o tym, który z dostępnych tematów spełnia kryteria.

To istotna różnica wobec typowego generowania treści. Nie prosimy modelu o napisanie artykułu na zadany temat, tylko dajemy mu zestaw reguł, w których wiele odpowiedzi brzmi „odrzuć temat”. Pusty przebieg jest poprawnym wynikiem i jest tak opisany w instrukcji, ponieważ opublikowanie duplikatu albo słabego tekstu kosztuje więcej niż jego brak.

Jak wygląda jeden przebieg redakcyjny?

Serwis pracuje w cyklu dwugodzinnym, od rana do wieczora. Każdy przebieg przechodzi tę samą sekwencję.

  • Przegląd źródeł. Około trzydziestu kanałów RSS z prasy branżowej – globalnej, brytyjskiej, niemieckiej, francuskiej, włoskiej, hiszpańskiej, holenderskiej i polskiej – plus biura prasowe firm i serwisy dla mediów.
  • Deduplikacja. Sprawdzenie, czy tego samego zdarzenia nie ma już w serwisie, na obu domenach, także wśród wpisów zaplanowanych.
  • Wybór tematów. Najwyżej sześć na przebieg, w tym najwyżej dwa z komunikatów firm.
  • Pisanie. Osobny tekst polski i osobny angielski, każdy z własną strukturą i listą źródeł.
  • Zdjęcie i pola SEO. Dobór ilustracji według opisanych kryteriów, opis alternatywny, podpis ze źródłem, fraza kluczowa, tytuł i opis meta.
  • Publikacja. Pierwszy tekst od razu, kolejne rozłożone w oknie do stu dziesięciu minut, żeby serwis nie wyglądał na zasilany hurtem.

Jakie zasady ograniczają ryzyko?

Automatyzacja treści niesie trzy realne zagrożenia: powielanie cudzych tekstów, publikowanie tej samej wiadomości kilka razy i wymyślanie faktów. Każde z nich ma w instrukcji własną regułę.

Trzy niezależne źródła. Temat z prasy branżowej powstaje tylko wtedy, gdy opisują go co najmniej trzy niezależne redakcje. Trzy teksty powtarzające jeden komunikat prasowy liczą się jako jedno źródło. Wiadomość z biura prasowego firmy może powstać z jednego źródła, ale pierwsze zdanie mówi wprost, skąd pochodzi informacja.

Cytat najwyżej piętnaście słów. Bez przepisywania akapitów i bez parafrazowania całych tekstów. Wersja polska nie jest tłumaczeniem angielskiej – to dwa osobne teksty o tym samym zdarzeniu.

Podpis zdarzenia zamiast porównywania tytułów. Przed napisaniem tekstu powstaje krótki opis typu „podmiot plus co zrobił plus liczba albo data”, który porównujemy z tym, co już jest w serwisie. Dzięki temu ten sam news przysłany trzema kanałami pod trzema różnymi tytułami zostaje rozpoznany jako duplikat.

Skąd biorą się zdjęcia?

To obszar, w którym automatyzacja najłatwiej wpada w kłopoty prawne. Zdjęcia agencyjne są licencjonowane i w tym projekcie po prostu nie wchodzą w grę – podobnie jak kadry z materiałów innych redakcji. Zostają cztery dozwolone źródła: bezpłatne banki zdjęć pobierane przez własny endpoint serwisu, materiały prasowe firm udostępniane mediom, serwisy dystrybucji informacji prasowych oraz serwis audiowizualny Komisji Europejskiej. Przy każdym zdjęciu zapisujemy autora i źródło, a opis alternatywny powstaje pod konkretny tekst, zamiast być przepisywany z banku.

Dlaczego działy są inne niż w innych serwisach?

Polskie tytuły branżowe zwykle dzielą świat według nośnika: telewizja, wideo, audio, wydawcy. To podział z czasów, gdy budżet szedł głównie na czas antenowy. W Marketing Newsroom kręgosłupem są dyscypliny, którymi marketer zarządza na co dzień: AI, SEO i AI search, Performance, E-commerce, Social i twórcy, Dane i pomiar oraz Marki. Klasyczne media zajmują jedną pozycję obok nich, a nie całą belkę.

AI stoi drugie od lewej, zaraz po dziale krajowym. W większości serwisów sztuczna inteligencja jest tematem przekrojowym doklejanym do innych działów. Tutaj ma własne miejsce, ponieważ narzędzia, wdrożenia, regulacje i oznaczanie treści generowanych to dziś osobna praca, a nie ciekawostka.

Przetargi – czego nie znaleźliśmy u konkurencji?

Osobny dział zbiera ogłoszenia o zamówieniach publicznych z obszaru marketingu, reklamy, mediów i PR. Nie znaleźliśmy takiej bazy w żadnym innym polskim tytule marketingowym. To jednocześnie powód, dla którego czytelnik wraca na stronę codziennie, a nie tylko wtedy, gdy wydarzy się coś głośnego.

Dwie wersje językowe, a nie tłumaczenie

Serwis działa na dwóch niezależnych instalacjach WordPressa połączonych znacznikami hreflang. Tematy z prasy branżowej trafiają na obie domeny jako dwa osobne teksty. Wiadomość z komunikatu polskiej firmy idzie wyłącznie na wersję polską, a komunikat firmy globalnej – wyłącznie na angielską. Dzięki temu żadna z wersji nie wygląda na automatyczne tłumaczenie drugiej, co ma znaczenie zarówno dla czytelnika, jak i dla wyszukiwarek.

Na jakim etapie jest projekt?

Po pierwszych dniach w serwisie jest 71 wpisów po polsku i 65 po angielsku. Nie mamy jeszcze danych o ruchu z wyszukiwarki i piszemy to wprost: domena ma kilka dni, Google dopiero ją poznaje, a w wiadomościach liczy się autorytet i historia publikowania. Pierwszych wyświetleń spodziewamy się w perspektywie tygodni, a nie dni. Ten opis dotyczy sposobu budowy serwisu, a nie osiągniętych wyników – te opiszemy, kiedy będą.

Czego ten projekt uczy o automatyzacji treści?

Trzy wnioski dają się przenieść na projekty klientów.

Wąskim gardłem nie jest pisanie, tylko zasady. Model napisze tekst w minutę. Znacznie więcej pracy zajmuje opisanie, czego pisać nie wolno, kiedy odpuścić temat i jak rozpoznać, że materiał jest powtórką.

Prawa do zdjęć trzeba rozstrzygnąć na etapie projektu. Jeżeli lista dozwolonych źródeł nie jest zamknięta i wymuszona technicznie, prędzej czy później do serwisu trafi zdjęcie, którego nie wolno było użyć.

Automatyzacja nie zastępuje redaktora, tylko przesuwa jego pracę. Zamiast pisać teksty, redaktor projektuje reguły i sprawdza raporty z przebiegów. To wciąż praca redakcyjna, tylko wykonywana wcześniej i rzadziej.

Chcesz zbudować podobny proces u siebie?

Prowadzimy podobne wdrożenia dla firm, które publikują regularnie i chcą ograniczyć koszt utrzymania treści bez utraty kontroli nad tym, co się ukazuje. Napisz do nas, a przejdziemy przez Twój przypadek: jakie źródła wchodzą w grę, jakie zasady trzeba spisać i co realnie da się zautomatyzować.

Grzegorz Kubicki, konsultant marketingowy
Konsultacje 1:1

Wolisz omówić to na swoim przykładzie?

Godzina rozmowy z Grzegorzem Kubickim. Wychodzisz z listą rekomendacji dla swojej firmy, a nie z ofertą współpracy.

  • Konkretne rekomendacje, nie ogólniki
  • Bez ofertowania i bez zobowiązań
  • Online, termin zwykle w kilka dni
od 290 zł nettoUmów konsultacjęPłatność online, faktura VAT